WywiadyRSS
Odeta Moro – Figurska
Dziennikarka, mama, żona skandalisty Michała Figurskiego. Praca w telewizji, własna fundacja, a przede wszystkim dom, a w nim córka Sonia sprawiły, że musiała stać się mistrzynią świata w organizacji własnego czasu. Rano pyta widzów z ekranu „Kawa, czy herbata?”. Odeta i Michał tworzą niezwykły duet w życiu, zawodowym mają tę samą pasję. Mama dziennikarka i tata dziennikarz, nie trudno się domyślić, że Sonia musiała po rodzicach odziedziczyć talent do zadawania pytań. Odeta nie może długo usiedzieć w jednym miejscu, wciąż ma nowe pomysły, które realizuje z ogromną pasją. Każde z projektów nazywa swoim dzieckiem. Jednym z nich jest książka „Czupury, czyli zabawy z wyobraźnią” to poradnik dla rodziców, jak bawić się z dziećmi bez zabawek.

Wywiad przeprowadziła Paulina Drażba w czerwcu 2010r.
Chciałabym mieć więcej czasu dla siebie
Happytv.pl: Jesteś dziennikarką, prezenterką telewizyjną, prezesem fundacji a przede wszystkim jesteś żoną i matką. Jak Ty sobie z tym wszystkim radzisz?
Odeta Moro - Figurska: Wcale nie jest tego tak dużo. To wszystko są zajęcia które zajmują mnie raz na jakiś czas. Wiadomo że są okresy bardziej gorące w danym czasie i te mniej. Z telewizją jest różnie. Raz jest więcej dyżurów, raz mniej. Czasami bywają przerwy letnie kiedy mam więcej czasu i mogę zająć się czymś zupełnie innym. Telewizja śniadaniowa charakteryzuje się tym, że bardzo wcześnie kończy się pracę. Pracując w "Kawie czy Herbacie" w poniedziałek o 9.15 bardzo często jestem już "po robocie" jak to się mówi. Dlatego mam cały tydzień na to żeby zorganizować inne swoje aktywności.
Happytv.pl: Znajdujesz czas prywatny? Czas dla siebie jako dla kobiety?
Odeta Moro - Figurska: Mogło by być go więcej. Zdecydowanie. Jestem osobą która nie potrafi jeździć np. do SPA na weekend. Raz jeden udałam się na taki wyjazd i to była absolutna porażka. Leżenie i patrzenie w sufit przez trzy, cztery godziny, oglądanie jak wklepują w ciebie "to coś" bardzo mnie nudzi. To samo ze słuchaniem muzyki relaksacyjnej. Wprowadzanie się w stan jakiejś szczęśliwości i euforii to jakaś zupełna bzdura.
Happytv.pl: Czyli SPA odpada, ale mówisz że makijaż bardzo poprawia Ci nastrój?
Odeta Moro - Figurska: Nie wiem czy poprawia mi nastrój ale powoduje że nabieram twarzy. Czasami są takie dni kiedy nie potrafię się podnieść. Kiedy żadna kawa, żaden napój energetyczny czy witaminy nie są w stanie mnie rozbudzić. Wtedy makijaż jest takim momentem, który stawia mnie na nogi i powoduje, że prostuję pierś. Mówię sobie „ok, idę działać, przede mną kolejny dzień”. Tak, makijaż na pewno tak na mnie działa.
Happytv.pl: Rodzina. Czy dzielisz swoje życie na etapy? Pomiędzy ten czas przed Michałem, przed Sonią a wcześniejszą Odetą?
Odeta Moro - Figurska: Ja nie pamiętam już takiej Odety. Z Michałem jesteśmy już 8 lat, Sonia ma 7. Nie pamiętam co było przed. Zostały jakieś zdjęcia ale nie wracam do tego bo wydaje mi się że to było przed epoka lodowcową, i że nikogo to nie interesuje. W ogóle dzisiaj czas spędzany bez Sonii, wydaje mi się dziwny. Któregoś razu zostałam sama w domu. Michał wyjechał za granicę, Sonia do Dziadków a ja wróciłam do pustego domu i naprawdę nie wiedziałam co ze sobą zrobić, a przecież kiedyś dokładnie tak było. Codziennie wracałam do domu. Byłam tylko ja i robiłam to na co miałam ochotę i tak jak ja miałam ochotę. Teraz już nie ma takiego życia i kompletnie za tym nie tęsknię. To, co było przed Michałem - kompletna epoka lodowcowa. Na pewno był taki moment wielkiej euforii, zafascynowania związkiem. To była szybka miłość, bardzo szybki związek i szybkie małżeństwo. Potem Sonia była już z nami od zawsze. Teraz powoli uczymy się tego że zaczyna wychodzić z domu i coraz częściej ma własne życie. Ktoś kiedyś powiedział mądrze, że dzieci są w leasing. Inwestujesz, tylko niestety leasing jest najgorszą formą posiadania.
Szybka znajomość, szybki ślub.
Szybka znajomość, szybki ślub. Małżeństwo to skok na główkę do pustego basenu. Odeta i Michał wzięli ślub po dwóch miesiącach znajomości. W drodze była już Sonia.
Happytv.pl: Pamiętasz jak poznałaś Michała, ten czas kiedy kończyła się „epoka lodowcowa”?
Odeta Moro - Figurska: Oczywiście. To było z 6/7 czerwca. Tak naprawdę poznaliśmy się już dwa lata wcześniej. Chodziliśmy tak wokół siebie On z lewej, ja z prawej. Pracowałam wtedy z Jego najlepszym przyjacielem. Przyszedł 6 czerwca. Po pracy od razu pojechałam do domu. Stwierdziłam że dzisiaj siedzę przed telewizorem. Wykąpałam się, przykryłam kołdrą i byłam przeszczęśliwa, że mogę posiedzieć sama. Zadzwoniła do mnie przyjaciółka. Poszłyśmy na imieniny jej męża. I tak wyszłam na chwile, a wróciłam o 7 rano.
Happytv.pl: To było jak scena z Hollywoodzkiego filmu? Rozstąpił się tłum i pokazał się On?
Odeta Moro - Figurska: Tak, rozstąpił się tłum on stał przy barze. Pojawiły się chmury, anioły i to wszystko razem. Od tamtej pory jesteśmy razem.
Happytv.pl: Mówisz, że małżeństwo jest skokiem na główkę do pustego basenu bez karty pływackiej. Czym więc jest małżeństwo po czterech miesiącach znajomości?
Odeta Moro - Figurska: Chcieliśmy wziąć ślub od razu, ale nikt Nam nie chciał go dać. W naszym kraju to jednak nie takie proste, że idziesz i mówisz ; dzień dobry, ja jestem Kowalska , tu jest Nowak i chcemy być razem Nowak. To nie takie proste. Chcieliśmy być razem, ale był jeden problem. Ja mieszkałam w Warszawie a Michał w Krakowie i okazało się, że jesteśmy małżeństwem, które nie ma wspólnego domu i nawet nie ma jak ze sobą zamieszkać.(śmiech) Sonia rozwiązała całą sytuację. Kiedy zaszłam w ciążę jeszcze chwile popracowałam, a później natychmiast przeniosłam się do Krakowa. W ten sposób mogliśmy być już razem. Potem przenosiliśmy się już z miejsca na miejsce wspólnie.
Happytv.pl: W ciążę zaszłaś po dwóch miesiącach znajomości?
Odeta Moro - Figurska: Biorąc ślub nie miałam świadomości, że jestem w ciąży. Natomiast tak było. Zaraz po samej ceremonii chcieliśmy wyjechać, ale żadne z nas nie miało urlopu ani możliwości wyjazdu. Poczekaliśmy jeszcze dwa tygodnie. Udaliśmy się na krótki wyjazd do Barcelony w ramach podróży poślubnej. Tam na miejscu okazało się nagle, że nie smakuje mi Sangrija, w porcie śmierdzi mi rybą. Odczułam nagle trudności, których normalnie bym nie zarejestrowała..To spowodowało że od razu udałam się do apteki. Rzeczywiście po powrocie do Polski lekarz stwierdził, że jestem już w dziewiątym tygodniu.
Happytv.pl: Pamiętasz te chwile kiedy dowiedziałaś się że jesteś w ciąży?
Odeta Moro - Figurska: Wiedziałam, że jestem w ciąży bo test już wcześniej wyszedł pozytywnie. Pojawiły się kreski i wszystko było jasne. Test zrobiliśmy wspólnie z Michałem. Kupiłam dwa. Jeden trzymałam w lewej ręce, drugi w prawej . Michał siedział obok mnie. Umówiliśmy się że na „trzy cztery” zajrzymy. Oczywiście oba wyszły tak samo czyli pozytywnie. Najpierw była wielka euforia. Hurra, świetnie, cudownie będziemy mieć dziecko. Potem nastąpił spadek emocji. Z jednej strony planowałam macierzyństwo. Jednak kiedy masz 24 lata i nagle dociera do Ciebie, że to nie jedno dziecko ale dwa, masz wrażenie jakbyś uderzyła głową w mur! Nie wiesz co robić. Oboje bardzo się baliśmy. Pamiętam, że minutę przez porodem zrobiliśmy sobie zdjęcia portretowe własnych twarzy . Mieliśmy miny skruszonego kokelspaniela proszącego o litość.(śmiech) Teraz oglądając te fotografie, widzimy dwójkę bardzo młodych ludzi, którzy skaczą na główkę do głębokiej wody do końca nie wiedząc, czy poradzą sobie z wpłynięciem na brzeg…
Happytv.pl: Jakie to było 9 miesięcy? Miałaś zachcianki na kiszone ogórki z lodami?
Odeta Moro - Figurska: Tak, zachcianki były. Michał sprawił się absolutnie dzielnie. Cały czas biegał do sklepu. Wtedy mieszkaliśmy już w Krakowie. Moją wielką pasją stały się truskawki z bitą śmietaną, kanapka z konserwą i z rzodkiewką. Ponieważ to była wiosna, wszystko było łatwo dostępne, świeże i pachnące. W szóstym miesiącu poszłam do lekarza. Okazało się, że nie tyje, nie przybieram na wadze i że jest mnie „za mało”. Wzięłam się wtedy za siebie i pierwszy raz polubiłam słodycze. W miesiąc przytyłam 8 kilo! Usłyszałam wtedy od lekarza „Proszę Pani, proszę się opanować. To nie tak.”(śmiech).
Chciałam uciec z sali porodowej
Happytv.pl: Sala porodowa. Pamiętasz co wtedy czułaś? Chciałaś uciekać?
Odeta Moro - Figurska: Oczywiście, chciałam uciekać jak nic! Myślę że większość kobiet przy pierwszym porodzie ma taką sytuację. Dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe i natychmiast odebrało mi czucie w nogach. Dotknęłam własnych ud i okazało się że to jakaś wata. Dotykam, ale nic nie czuję, a nie mając nóg, nie jesteś w stanie uciec. Pierwsze hasło jakie rzuciłam do Michała to „Zabierz mnie, weź mnie stąd zabierz natychmiast!!” (śmiech)Misiek oczywiście pogłaskał mnie po głowie, usiadł na stołeczku i siedział tam już do końca. Przez cały czas był w wielkiej euforii . Pamiętam że miał mnóstwo aparatów fotograficznych, kamerę, niczym japoński turysta na sali porodowej. Miał wszystko. Mam takie jedno zdjęcie z sali porodowej gdzie Michał stoi dumnie z Sonią na rękach jak George Clooney z „Ostrego Dyżuru” z takim małym dzieckiem na rękach a z tyłu ja leżę krzyżem. Taka panorama sali porodowej(śmiech). To zdjęcie pokazuje cały ten dzień.
Happytv.pl: Pamiętasz pierwszy krzyk Waszego dziecka? Co wtedy czuliście?
Odeta Moro - Figurska: Miałam wrażenie że pierwszy płacz nastąpił dopiero po pięciu godzina, a nie minutach. I to jest taka cisza i zaczynasz się zastanawiać dlaczego to tak długo trwa. Każda minuta ma sto lat. Czekasz tą pierwszą minutę, drugą minutę i nic! Przerażenie w oczach jednej i drugiej osoby. To był bardzo długi moment chociaż tak naprawę był bardzo krótki.
Happytv.pl: A czy Ty byłaś przygotowana do macierzyństwa?
Odeta Moro Figurska: Nie wiem. Pamiętam że miałam jakieś książki i coś przerabiałam natomiast dużo rzeczy robiłam intuicyjnie. Było wiele takich momentów kiedy dzwoniłam do mamy czy koleżanki która miała dziecko i pytałam się: Słuchaj, co mam z tym robić? Starałam się to robić bardziej z serca niż z książki. Wiele rzeczy przeczytałam w trakcie ciąży które nie były prawdą. Jak wiecie w prasie czy w Internecie można znaleźć mnóstwo opinii i informacji i nie należy traktować ich całkiem na serio i brać ich do serca. Stworzyłam pewnego rodzaju dystans. Potem już poszło. Początek był taki że Michał zajął się wieloma rzeczami. Ja jeszcze odsypiałam i odpoczywałam ale to były dwa dni. Potem zaczęła się ciążka robota i próba organizacji domu. Panował wielki chaos. On zajął się kuchnią, zmywaniem naczyń, robieniem zakupów, gotowaniem obiadów. Tak naprawdę był bankomatem i transportowcem. Ja próbowałam się ogarnąć z tym wszystkim co trzeb było zrobić. Nie dosypiałam i próbowałam potem odespać. Próbowałam wyjść na spacer chociaż nie znosiłam nigdy chodzić z wózkiem na spacery. Fajniej jest posiedzieć w ogródku I popić kawkę niż chodzić jak wariat tam i z powrotem wzdłuż ulicy. Brałam na siebie to co mogłam. On wtedy pracował w radiu więc pracował dwie godziny dziennie. Też miał dużo czasu. Ten pierwszy okres, te pierwsze pół roku Sonii byliśmy cały czas razem.

Wracam do formy
Happytv.pl: Co się zmieniło w Twoim życiu po urodzeniu Sonii?
Odeta Moro Figurska: Myślę że nauczyłam się systematyczności, planowania. Jednak masz mało czasu i musisz go tak podzielić żeby na wszystko starczyło. Musisz mieć czas dla siebie, na pracę, na rodzinę, ale tu musisz podzielić czas dla męża i dla dziecka. Kupiłam duży notes i codziennie zapisuję to, co jutro, pojutrze itd. Notes, kalendarz i tak dalej. Mój Michał się śmieje że jestem najbardziej zajętą osoba na świecie. Rzeczywiście mój telefon dzwoni nieraz od rana do nocy. Siedzę na komputerze od rana do wieczora Jestem jednoosobowa działalnością robiąca po prostu trzysta rożnych spraw. Musze sama sobie z tym wszystkim poradzić.
Happytv.pl: Wiele kobiet bardzo długo wraca do formy po porodzie. Patrzyłaś na swoje ciało które się kompletnie zmieniło?
Odeta Moro Figurska: Ja dalej nie wróciłam do formy (śmiech). W tej chwili ważę mniej więcej tyle co w dniu porodu. Zawsze byłam bardzo szczupła. Ja nigdy nie musiałam się odchudzać i zastanawiać się co leży na moim talerzu. Zawsze byłam przyzwyczajona do tego, że jem wszystko. Jak urodziłam Sonię, trochę mi spadło, ale rzeczywiście tylko trochę... Potem przez długi czas miałam zaciśnięte zęby i walczyłam dzielnie, walczyłam, walczyłam. . Natomiast w pewnym momencie przyszedł taki czas i powiedziałam sobie ok. no dobrze, kończę za chwilę trzydzieści dwa lata! Zapisałam się na różne zabiegi, siłownię. Zaczęłam chodzić na sporty w tym na Total body Condition, który jest naprawdę hardcorowy, bo wyciska ze mnie ostatnie poty. Natomiast jestem oporna i w moim przypadku nie jest to takie proste. Chyba już się przyzwyczaiłam do tego jak jest. Jeśli to komuś przeszkadza no to trudno.
Hapytv.pl: Chwilę po narodzinach Sonii, urodziło się kolejne Twoje dziecko –Fundacja „Szczęśliwe Macierzyństwo”
Odeta Moro - Figurska: Tak, to było całkiem niedługo po tym, jak Sonia pojawiła się na świecie. Rzeczywiście już od 2004r działamy całkiem przyzwoicie, całkiem nieźle. Kobiety nas znają w większych miastach w Warszawie. Zdobywają te wiedzę której szukają. Badają się u naszych specjalistów i ekspertów. Kobiety przychodzą na różnego rodzaje konsultacje , wszystkie za darmo. Są firmy które ze mną współpracują już od dłuższego czasu. Wszyscy są szczęśliwi, a my spełniamy swoją misję.
Happytv.pl: Sonia dorastała, a Ty coraz więcej pracowałaś i miałaś ogromne wyrzuty sumienia że nie czasu na czytanie. I tak narodziło się Twoje kolejne dziecko „Bajki w trasie i na czasie”
Odeta Moro - Figurska: Rzeczywiście wyrzuty sumienia że nie czytam za dużo zawsze są. Myślę że wszyscy rodzice je mają. To jest ulubiona płyta Sonii. Ona naprawdę ją słucha od rana do nocy, wielokrotnie. Nie tylko dlatego, że jestem tam ja czy mój mąż bo tam daliśmy również swój głos. Tam dał swój głos Paweł Małaszyński, Edyta Olszówka, Ania Guzik, Magda Różdżka, Włodek Szaranowicz i Ryszard Kalisz. W akcji wzięło udział bardzo dużo naszych fajnych znajomych. Płyta była rozdawana przez Policję w czasie kiedy dzieci wyjeżdżały na ferie. Potem w niedużym nakładzie trafiła do sklepów. Czy jeszcze jest nie wiem. Natomiast w sieci pewnie będą jeszcze sprzedawać różne egzemplarze tej płyty. To wynika głównie z tego, że rzeczywiście, każdy z nas mało czyta swoim dzieciom. Wraca do domu i nie chce oglądać telewizora a ta płyta jest jakąś alternatywą. Lepsze zło?
Moja pierwsza książka
Happytv.pl: Masz za sobą świeżutki debiut pisarski.”Czupury czyli zabawy z wyobraźnią” to Twoje najnowsze dzieło. Książka.
Odeta Moro - Figurska: „Czupury i inne zabawy z wyobraźnią” to rzeczywiście pierwsza książka. Ostatnio słyszałam opinię że fajnie zrobiona, ale w środku jest materiału na cztery (śmiech). Jak to w życiu bywa człowiek się uczy na błędach. Książka fajnie wydana, tak mówią wszyscy bo rzeczywiście wygląda cudownie! Skierowana do rodziców którzy chcą aktywnie spędzać czas ze swoimi dziećmi czyli tak jak ja teraz. Po roku ciężkiej pracy, mam bardzo dużo czasu w plecy jeżeli chodzi o czas spędzony z moją córką. Mam trochę tych zaległości, nie ukrywam. Teraz, tak na prawdę po wydaniu „Czupurów”, mogę sobie spokojnie usiąść z moim dzieckiem i od początku przerobić cały materiał, ale już z przyjemnością, a nie tylko z przyjemnością i z obowiązkiem. Sonia była od początku zaangażowana w ten projekt. Ona jest na zdjęciach i w pewnym sensie akceptowała część zabaw. Zabawy były przetestowane na dzieciach. Sprawdzaliśmy, które bardziej interesują dzieciaki a które mniej. Uwzględnialiśmy też wiek i płeć. Sonia traktuje tą książkę jak swoją. Jak wchodzimy do Smyka czy Empiku, Ona się rzuca i woła „Mamo, zobacz jest! jest!” Jeszcze nie rozumie tego cyklu, bo najpierw były produkcje, potem trzeba się było bawić, ktoś to potem sfotografował, a teraz jest w sklepach. O co chodzi?! Jest z tego projektu dumna ,rozdała babciom dwa autografy więc jest przeszczęśliwa. Wracając do książki. To jest taka propozycja dla rodziców którzy są kreatywni, ale czasami zapominają o tym, albo nie mają takiej siły i energii w sobie żeby ten czas aktywnie spędzać z dzieckiem . Każdy z nas ma pracę, swoje zajęcia, obowiązki. Wracamy do domu późno, bardzo zmęczeni i wycieńczeni. A kiedy już przychodzimy do domu to najlepiej jakby wszystko było wyłączone i żebyśmy mieli święty spokój. A kiedy ma się dzieci to tak nie jest. Ta książka daje gotowe propozycje zabaw.
Happytv.pl: Dodajmy jeszcze że w „Czupurach” znajdziemy propozycje zabaw bez zabawek. Czyli możemy zrobić coś z tego, co akurat mamy pod ręką.
Odeta Moro - Figurska: tak dokładnie. Tutaj nie ma zabawek chociaż ja nie jestem ich przeciwnikiem, bo Sonia ma pokój pełen zabawek. Natomiast w tej książce znajdziemy propozycje, które są zabawą, ale z wykorzystaniem przedmiotów codziennego użytku.
Happytv.pl: W książce znajdują się też propozycje wykorzystania różnych miejsc . Wiadomo że tata czasem jest w garażu, mama jest w kuchni. Czyli w każdym miejscu znajdziemy takie rzeczy z których możemy zrobić zabawkę?
Odeta Moro - Figurska: Książka jest podzielona na osiem rozdziałów. Każdy rozdział jest propozycją spędzania czasu w konkretnym pomieszczeniu. Każdy rozdział jest daną strefa w domu.
Najtrudniejsze pytania Sonii
Happytv.pl: Sonia zaczęła dorastać i na pewno zadawała Ci trudne pytania. Czy pamiętasz to najtrudniejsze?
Odeta Moro- Figurska: Mamo czy ja będę gejką?(śmiech)
Happytv.pl: A pamiętasz takie pytanie, a raczej oznajmienie: mamo ja będę wegetarianką?
Odeta Moro - Figurska: Oczywiście, było takie pytanie. Sonia była wegetarianką przez dwa tygodnie. Ona kocha zwierzęta, ona nie chce ich krzywdzić , ona nie będzie ich jadła. Ma bardzo dużo argumentów. To nie jest tak że sobie wymyśla że będzie wegetarianką. Ma argumenty, coś o tym wie. Skąd? nie mam pojęcia bo My jemy mięso oboje. Był taki moment że w ogóle nie chciała jeść mięsa. Wysłałam ją wtedy do mojej mamy. Ale do tej pory ma takie momenty że mówi nie dziękuje jestem wegetarianką nie jem mięsa
Happytv.pl: Skoro zawsze ma argumenty to w jaki sposób przekonała Cię żebyś kupiła jej biustonosz?
Odeta Moro – Figurska: A tak, był taki moment. Chodziła za mną bardzo długo. Sonia koniecznie chce być już nastolatką. Skończyła siedem lat i w dniu swoich siódmych urodzin powiedziała mi: ’’wiesz jeszcze tylko trzy lata i będę nastolatką, prawda?”. Pojechałyśmy do Krakowa. Sonia czuje się tam jak u siebie, bo jej się wydaje że jest przyjaciółką Smoka Wawelskiego. Poszłyśmy do jednego ze sklepów i tam rzeczywiście były takie małe biustonosze. Zakupiłam jej, była przeszczęśliwa. Dwa tygodnie późnej gdzieś go wcisnęła i potem słuch o nim zaginął. Natomiast to była wielka radość. Przyszła, pokazała wszystkim patrzcie, mam biustonosz! To był taki wiek. Ona chce naśladować dorosłych i sama chce być już dorosła więc jakieś narzędzia to tego, żeby mogła się tak poczuć , można jej dać. Biustonosz był dla nas takim śmiesznym akcentem i chyba dlatego sobie na to pozwoliliśmy.
Happytv.pl: Jakich najważniejszych rzeczy chcielibyście Sonie nauczyć? Jakie wartości chcielibyście jej wpoić?
Odeta Moro – Figurska: Sonia jest absolutnym demokratą. Te wybory w jej przypadku rozpoczynają się już od śniadania. Jak przychodzi do przedszkola i je śniadanie to ma wybór: czarny albo biały chleb, szynka-ser, ogórek lub pomidor. Ona tych wyborów dokonuje od rana. Potem są kolejne i kolejne i tak będzie przez całe życie. Na pewno chciałabym Ja nauczyć szacunku do pieniądza. Ona na razie nie rozumie jeszcze pieniędzy. Bardzo mnie prosiła żebym ja nauczyła. Próbowałyśmy już wykonać jakieś drobne kroki w tej kwestii. Wytłumaczyć. Sonia do tej pory myślała że pieniądze biorą się z bankomatu. więc musimy pracować nad tym, żeby jej myślenie się zmieniło. Oprócz tego chcemy żeby była dobrym człowiekiem przede wszystkim bo dobro wraca. Jeśli będzie miała tak dobre serce jak ma to na pewno nie stanie Jej się krzywda. A jeżeli będzie miała na tyle dobry charakter i dobre serce to gdzieś po drodze na pewno zaprocentuje.
Happytv.pl: No dobrze a kiedy drugie dziecko? Miało być po trzydziestce
Odeta Moro – Figurska: To jeszcze mam czas(śmiech).Nie wiem. Ciężkie pytanie. To nie jest takie proste. To są rzeczy które czasami nie zależą od dorosłych. Mój tata nam kupił takiego drewnianego bociana. Wisi pod sufitem w pokoju u moich rodziców i za każdym razem kiedy przyjeżdżamy, mam wrażenie że ten bocian leci do nas. Jak widać jeszcze nie doleciał. Wciąż spogląda.
Happytv.pl: Dziękuje za rozmowę
Skomentuj ten artykuł
Wyraź swoją opinię na ten tego artykułu.
Wasze komentarze (0)