WywiadyRSS
Wywiad z Edytą Pazurą
Edyta Pazura szczęśliwa mama Amelki. Prezenterka telewizyjna, żona aktora, a od niedawna także reżysera filmowego Cezarego Pazury. Edyta od pierwszych dni ciąży marzyła o dziewczynce. Pan Cezary niekoniecznie. Pani Edyta opowie o ciąży i macierzyństwie.

HappyTV.pl: Moim gościem jest Edyta Pazura. Pani Edyto czy Pani wierzy w przeznaczenie?
Edyta Pazura: Myślę, że przez ostatnie lata tyle mnie spotkało, że zaczynam wierzyć.
HappyTV.pl: Bo myślę, że gdyby nie to przeznaczenie to byśmy się dzisiaj nie spotkały, a bardzo prawdopodobne, że nie była by pani mamą. Prawda?
Edyta Pazura: Myślę, że tak.
HappyTV.pl: Tak naprawdę okoliczności poznania pani przyszłego męża gazety opisywały na tak różne możliwe sposoby. Czy pani się nie pogubiła? Czy pani pamięta jak to było? Szykulska mówi, że scena poznania jej męża to była scena jak z hollywoodzkiego filmu. Najpierw białe światło, a potem on i wielka miłość.
Edyta Pazura: U nas to było dosyć banalnie po prostu jechaliśmy razem pociągiem i tak poznaliśmy się. Cezary poprosił mnie o mój numer telefonu, wymieniliśmy się telefonami i chyba następnego dnia spotkaliśmy się popołudniu na lunch. No i tak poszło. Potem przed miałam pewne sprawy do załatwienia w Warszawie i zaczęliśmy się spotykać potem specjalnie przyjeżdżałam do Warszawy, a Cezary specjalnie przyjeżdżał do Krakowa i tak się wszystko rozwinęło pięknie.
HappyTV.pl: Przeczytałam wczoraj wywiad jak mężczyzna mówi kobiecie „moja miłości" to chyba jest najpiękniejsze słowo, jakie kobieta może usłyszeć.
Edyta Pazura: Na pewno
HappyTV.pl: Chciała Pani być matką od początku? Wiedziała Pani, że będzie mamą?
Edyta Pazura: Tak. Ja urodziłam się chyba z tym przeznaczeniem, że będę mieć dużą, liczną rodzinę i zresztą moja mama jest przedszkolanką i zawsze byłam wychowywana w duchu dzieci, zabawy hałasu. Nawet wiem, że jako dorosła dziewczyna jeździłam do niej, pomagałam jej, więc zawsze z tymi dzieciakami obcowałam i myślę, że to wychowanie obok tej gromadki dzieciaków spowodowało, że przeszło to na mnie. Ja w ogóle nie wyobrażałam sobie życia bez dzieci.
HappyTV.pl: Podobno od początku Waszej znajomości staraliście się państwo o dziecko. Już wiadomo było, że to dziecko będzie, ale to dziecko wymodlone podobno?
Edyta Pazura: Wymodlone też, ale wyczekane. Dosyć długo przygotowywałam się do ciąży, mój mąż też. Mój mąż specjalnie rzucił palenie, oczyścił organizm jak to się pięknie mówi, ja też robiłam wiele badań. Brałam lekarstwa hormonalne niestety, żeby móc w tą ciążę zajść, bo miałam delikatne problemy, ale jak widać wszystko wyszło. Mam już roczne, małe, chodzące. Amelkę.
HappyTV.pl: Czy czytała pani podręczniki dotyczące macierzyństwa, studiowała wszystko, tutaj dziecko rozwija się w tym momencie, tu ma już rączki, tu ma już stópki, to mogę jeść, tego nie mogę, czy nie?
Edyta Pazura: Tak. Czytałam książki będąc w ciąży po paręnaście razy te same tytuły i powiem tak. Fajnie jest czytać póki to dziecko się urodzi. W ciąży, dowiadywać się, poznawać swoje ciało poprzez literaturę, to, jakie procesy w nas zachodzą, aczkolwiek, kiedy już dziecko się urodzi lepiej zdać się na instynkt. Nie zawsze to jest prawda, co w tych mądrych podręcznikach jest napisane.
HappyTV.pl: Agata Rubik powiedziała, że kiedy moja córka zaczynała siadać w książkach było napisane, że już powinna latać.
Edyta Pazura: Tak, tak, tak. Dokładnie. Mamy w podobnym wieku z Agatą dzieci i podobnie się rozwijają. Dzwonimy do siebie: Twoja siada? Nie. Moja też jeszcze nie. Faktycznie one bardzo podobnie się rozwijają. Tak zaczęłyśmy się martwić. Może coś jest nie tak z tymi naszymi dziećmi. Może do jakiegoś neurologa, ortopedy? Okazuje się, że wszystko jest ok. Nasze dzieci maja taki swój rytm. Na szczęście są zbliżone tym rytmem, dlatego, że ja z Agatą jestem w dość bliskich relacjach i teraz właśnie będziemy chodziły razem na basen. Zapisałyśmy nasze dzieci i teraz od września jak uczennice zabieramy plecaki dzieci, nasze i na basen.
HappyTV.pl: Pamięta pani ten moment, kiedy dowiedziała się pani, że jest pani w ciąży? Organizm panią oszukiwał...
Edyta Pazura: Oczywiście, że tak przez 3 miesiące. Ja dowiedziałam się, że jestem w ciąży w 12 tygodniu. Dosyć późno. Normalnie kobiety dowiadują się o tym, że są w stanie błogosławionym w 6-7 nawet 5 tygodniu. Ja przez pierwsze 3 miesiące miałam normalnie miesiączkę. Wiem, że moja mama tak samo miała. Nie wiedziałam. Zaczęło mi być niedobrze. Zaczęłam wybredzać, zapachy mi przeszkadzały. Mój mąż, jechaliśmy gdzieś w daleką podróż i wypił red bulla albo jakiś inny napój energetyzujący, który ma specyficzny zapach. No to musiał się gdzieś zatrzymać.
HappyTV.pl: Myślała pani, że to choroba lokomocyjna, która ujawniła się w dwudziestym roku życia?
Edyta Pazura: Dokładnie, że coś jest nie tak, jakieś zatrucie może. Później już jak przestałam miesiączkować to zrobiłam test ciążowy i okazało się, że jestem w ciąży.
HappyTV.pl: Ale to pierwsza pani Ewa, która pomaga wam w obowiązkach domowych stwierdziła...
Edyta Pazura: Tak. Dokładnie. Na działce. Mamy domek na działce, na Mazurach i tam pani Ewa pracuje z panem Mietkiem. Są jak nasza rodzina tak naprawdę i mówi do mnie. Ty jesteś w ciąży. Nie masz żadnego zatrucia. Ja mówię: Nie, gdzie tam. Przestałam wierzyć, bo dosyć długo staraliśmy się o dziecko. Jakoś odpuściłam w pewnym momencie. Powiedziałam aaa dobra, niech się dzieje, co chce i właśnie miesiąc później okazało się, że jestem w ciąży.
HappyTV.pl: A jak pani Ewa powiedziała: Pani Edyto jest pani w ciąży, to pierwsza reakcja, idę po test, czy jeszcze nie?
Edyta Pazura: Tak. Wróciłam i zrobiłam test, od razu chyba po 2 dniach.
HappyTV.pl: Zrobiłam test i okazało się, że jest pozytywny a potem zrobiłam 2 test i też był pozytywny?
Edyta Pazura: Tak. Najśmieszniejsze jest to, że kobieta ma coś takiego w sobie, że jak tylko ten okres menstruacji się jej przedłuża, nie dostaje go, to idzie od razu z testem ciążowym i patrzy czy przypadkiem nie jest w ciąży. Miałam to samo, a jak przyszedł ten moment gdzie domyślałam się gdzieś faktycznie tak jest, to odwlekałam. Mówiłam: A jeszcze nie, a jeszcze nie, na następny dzień, za trzy dni. To jest w tym wszystkim dziwne. Zrobiłam pierwszy test ciążowy pamiętam, odetchnęłam trochę, zrobiłam drugi i mówię no tak, to już na 100% jest to.
HappyTV.pl: Jednak ta informacja, drogi mężu będziesz tatą, przyszły mężu jeszcze wtedy, nie była to taka uroczystość, jaką sobie państwo zaplanowali?
Edyta Pazura: Ja zawsze wyobrażałam sobie, że jak będę w ciąży to zrobię kolację, mój mąż przyjdzie do domu, będzie wszystko przygotowane, stół zastawiony, świece i mu wtedy wręczę test ciążowy albo buciki. Teraz tak się robi. To nie jest tak pięknie. Ja od razu zadzwoniłam i mój mąż był przed występem, powiedziałam: Wiesz, co? Jestem w ciąży. On mówi: No, co ty? No tak. Przyjechał wtedy z występu chyba o 22. Przegadaliśmy całą noc. Poszliśmy spać chyba o 4 rano. Wszystko zaplanowaliśmy. Wszystkie swoje marzenia, co musimy w domu zmienić. Pierwsza noc i już dziecko miało pokój zbudowany.
HappyTV.pl: No właśnie. Pierwsza noc i już wiedzieliście jak będzie wyglądał pokój Waszej córki. A jak teraz wygląda?
Edyta Pazura: Pięknie. Teraz wygląda pięknie. Z racji tego, że się przeprowadziliśmy do naszego mieszkania nowego. Jest biały w różowe kwiatki jak to bywa dla dziewczynek. Uroczy, słodki, tak jak ona.
HappyTV.pl: A potem jednak było wręczenie tych bucików i wręczenie testu, prawda?
Edyta Pazura: Tak, tak, tak. Też sobie inaczej to wyobrażałem. A ja mówię: No dobra. Na następny dzień kupiłam te buciki i ten test ciążowy, zapakowałam, masz na pamiątkę. Faktycznie jest to przyjemne, bo teraz się z sentymentem wraca do tych pamiątek i miałam ostatnio taką sytuację, że zobaczyłam gdzieś tam na półce obok zdjęcia naszej malutkiej Amelki, po prostu się popłakałam, bo te chwile nigdy nie wrócą, to, co się przeżyło, teraz miło nam się o tym rozmawia, trochę zabawnie, trochę sentymentalnie, ale wiem, że to już nie wróci. Z jednej strony to takie przykre, bo mamy już roczną dziewczynkę, spędzam z nią jak najwięcej czasu, wiem, że tego nie cofnę tego, co teraz jest, co przeżywam. Tak samo nie cofnę tych miesięcy, kiedy miała parę miesięcy, tygodni, kiedy się urodziła, była taka słodka, niewinna. Cieszę się z tego, że nie zaniedbałem jej. Zawsze miałam dla niej czas. Do 3 miesięcy siedziałam z nią dzień w dzień i bardzo się z tego cieszę, bo bardzo dużo z tych chwil pamiętam.
HappyTV.pl: A jak wyglądało to 9 miesięcy ciąży, podobno się państwo bardzo zmienili. Pani była nawet była bardzo waleczna jak zauważyła papparata jak to mówi Anna Mucha. To pani musiała go tam nieźle... pani mąż musiał panią trzymać za rękę.
Edyta Pazura: Tak. Ja myślę że, ale to trzeba też zrozumieć. Teraz bym tego nie zrobiła. To jest tak, że ja bardzo ciężko przechodziłam pierwsze 3 miesiące mojej ciąży, byłam podtrzymywana na lekarstwach i faktycznie miałam potrzebę bycia samej. Dziecko i ja, ewentualnie mąż. Wszystkich od siebie odgoniłam, bo to był taki czas dla mnie. Chciałam się wyciszyć i faktycznie w ciąży byłam bardzo spokojna, nie denerwowałam się, chyba, że ktoś mnie sprowokował. Chciałam ten czas poświęcić sobie. Żeby go dobrze pamiętać, żeby nie zapomnieć. Myślę, że to jest też burza hormonów. To jest jak samica, lwica broni młodych czy jak jest brzemienna to tak samo. Myślę, że to jest na takiej samej zasadzie. My kobiety jak jesteśmy w ciąży w nas zachodzą różne reakcje chemiczne, hormony buzują i czuje się zagrożona. Ja się czułam zagrożona, że ktoś za mną chodzi, że ktoś niemiło wygląda, niefajne rzeczy robi, czegoś, czego ja nie uznaję tak naprawdę i faktycznie ruszyłam tak dość ostro. Mąż mnie przytrzymał. Myślę, że nic by się tak naprawdę nie stało.
HappyTV.pl: Pani była wtedy odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale też za dziecko.
Edyta Pazura: No oczywiście. Myślę, że bardziej mu nagadałam niż cokolwiek zrobiłam, no, ale to tak bywa.
HappyTV.pl: Wiemy, że była burza hormonów przez te 9 miesięcy a zachcianki ciążowe?
Edyta Pazura: Nie. Nie miałam żadnych zachcianek. Słyszałam jakieś legendy o kapuście kiszonej o lodach, kiszonych ogórkach. Nie miałam żadnych zachcianek.
HappyTV.pl: A jeśli chodzi o ta burzę hormonów to pamięta pani jakiś taki najbardziej dramatyczny moment, że pani się kompletnie siebie nie poznawała?
Edyta Pazura: Chyba pod koniec ciąży, kiedy często wpadałam w płacz, dlatego, że ja przenosiłam moje dziecko, tak się mówi, dosyć długo chyba o tydzień a jeszcze były takie upały jak teraz 35, 34, 30 stopni i było mi naprawdę bardzo ciężko. Ja płakałam, kiedy urodzę to dziecko. To był taki jeden jedyny moment. Raczej byłam taka wyciszona. Nie miałam momentów, które byłyby zaskakujące dla mnie samej.
HappyTV.pl: A pamięta Pani najszczęśliwszy moment w czasie ciąży?
Edyta Pazura: Tak. Tu chyba znowu będę banalna. Jak dziecko się poruszy. To jest ten najszczęśliwszy moment. Pamiętam, jechałam w pociągu. Dzień po moich urodzinach, dzień przed urodzinami. Jadę w pociągu do Krakowa na moje zajęcia i ooo motylki mi w brzuchu latają, a to się okazało, że to był dzidziuś, który delikatnie się poruszył. Potem dostawałam już takie niezłe kopniaki, pod koniec ciąży ale faktycznie to są momenty, które warto zapamiętać. Potem ich brakuje jak już dziecko się urodzi. Taką się czuje w sobie pustkę. Kurcze, gdzie to moje maleństwo, które tam tak wierzgało?
HappyTV.pl: Mówiliście Państwo przez całą ciążę do dziecka i nazywaliście je Stefankiem?
Edyta Pazura: To był tytuł roboczy, bo miał być Antoni. Mąż bardzo marzy o chłopcu. O synu ale jest Amelka, która miała nazwę roboczą Stefanek. Tak do niej mówiliśmy. Mamy nawet nagrania: O Stefanku nie wiemy jeszcze czy jesteś dziewczynka czy chłopczykiem, ale mamy nadzieję, że będziesz zdrowe.
HappyTV.pl: Stefanek. A marzył się pani chłopiec?
Edyta Pazura: Nie. Marzyła mi się córka. Nawet pamiętam, że na moich urodzinach, kiedy byłam w ciąży, kiedy jest tort i myśli się życzenie to ja pomyślałam: Aby była dziewczynka i tak się stało.
HappyTV.pl: Przez te 9 miesięcy ciało kobiety się zmienia. Niektóre czują się bardzo pięknie, niezwykle kobieco, a niektóre kobiety by się chciały zamknąć, założyć szlafrok, zostać w domu. Jak to było z panią?
Edyta Pazura: Ja się czułam bardzo dobrze w ciąży. To był chyba jeden z lepszych okresów mojego życia. Bardzo dobrze wyglądałam, bardzo dobrze się czułam, jako kobieta, jako żona, nie miałam z tym żadnego problemu. Oczywiście krem na dzień, krem na noc obowiązkowo, żeby później nie było rozstępów, ale nie miałam z tym żadnego problemu, że jestem grubsza, że coś się zmienia. Wręcz przeciwnie.
HappyTV.pl: A czy nie była pani macierzyństwem przerażona?
Edyta Pazura: Nie. Wręcz przeciwnie. Ja byłam zachwycona. Już w 7 miesiącu ciąży miałam przygotowany cały arsenał ubranek, pieluch, zasypek, kosmetyków. Bardzo czekałam na dziecko i nie byłam w ogóle przerażona.
HappyTV.pl: A te chwile przed porodem. Szaleliście i chcieliście mieć jak najszybciej dziecko ze sobą?
Edyta Pazura: Tak jak mówiłam, byłam tydzień po wyznaczonym terminie i było mi bardzo ciężko. Kiedy się urodzi to moje maleństwo? Poszłam na KTG rano i okazało się, że puls jest już bardzo szybki, chce wyjść, się wydostać, ale coś jej tam przeszkadza. Przyszłam na godzinę 18 urodzić małą naturalnie. Podano mi hormon, oksytocynę. Przyszłam na 18, o 19 podłączyli mnie pod hormon i urodziłam małą 1.50.
HappyTV.pl: Bała się pani porodu?
Edyta Pazura: Bałam się, ale to chyba każda kobieta się boi. Okazuje się, że nie taki diabeł straszny. Naprawdę. Ja potem powiedziałam, pamiętam po porodzie powiedziałam, że mogłabym, co drugi dzień. Co drugi żeby mieć jeden dzień na odpoczynek.
HappyTV.pl: A co robił wtedy pan Cezary, kiedy pani rodziła, trzymał kciuki?
Edyta Pazura: No był ze mną.
HappyTV.pl: Kobiety, z którymi rozmawiałam tutaj mają często wątpliwości czy na pewno powinna rodzic z mężem, może on potem będzie te chwile bardzo ciężko przeżywał, a są takie, które oczywiście, że z mężem. Nie można mu przecież zostawić samych przyjemności.
Edyta Pazura: My jesteśmy tak blisko ze sobą związani, że nie wyobrażam sobie żebyśmy mogli taką chwilę osobno przeżywać. Był ze mną oczywiście, tylko ja mówię: Tylko tam się nie patrz, nie patrz, z drugiej strony bądź. Później jak przychodzi, co, do czego to się tego nie pamięta. Naprawdę było wspaniale i nie żałuję, że byliśmy razem. Wręcz przeciwnie. Bardzo mi pomógł.
HappyTV.pl: A co robił? Trzymał za rękę?
Edyta Pazura: Tak. Trzymał za rękę. Mocno.
HappyTV.pl: Pierwszy krzyk dziecka, pamięta pani?
Edyta Pazura: Pamiętam, aczkolwiek moje dziecko, jak się urodziło to nie krzyczało. Było bardzo spokojne, ale pamiętam przyszedł moment, żeby pójść na badania. Badanie gdzie pobiera się krew ze stópki, sześć takich kropeczek i ona zaczęła płakać. To chyba była najgorsza dla mnie chwila. Wynosili mnie z tego pokoju badań. Płakałam jeszcze bardziej niż ona. Do dnia dzisiejszego na szczepienia jeździ mąż, nie ja.
HappyTV.pl: Nie jest Pani w stanie?
Edyta Pazura: Nie jestem w stanie. Za każdym razem płaczę, płaczę jeszcze bardziej, denerwuje się. Tak, że odpuściłam.
HappyTV.pl: A pierwsza noc, kiedy byli już państwo z dzieckiem w domu. Jak to wyglądało?
Edyta Pazura: Spała z nami. Łóżeczko stało obok puste. Tak leżeliśmy i przyglądaliśmy się jej przez parę ładnych godzin. Później sami zasnęliśmy. Było ciężko, bo jednak poród troszeczkę wycieńcza organizm, ale byliśmy tak zachwyceni naszym dzieciątkiem, że wpatrywaliśmy się w nią bardzo, bardzo długo. Oczywiście wymiana zdań i tak nam upłynęło do 2 czy do 3. Poszliśmy wtedy spać a nasz mała obudziła się o 6. Nie chciała wcale spać. Nie jest to prawdą, że dziecko je i śpi. Przynajmniej moje takie nie było.
HappyTV.pl: Pamiętam, że w tym wywiadzie, który udzielaliście państwo, kiedy była pani w ciąży, zastanawialiście się, do kogo dziecko będzie podobne i do kogo jest?
Edyta Pazura: Jest podobne do męża. Przynajmniej mi się tak wydaje, bo mąż mówi, że jest podobna do mnie. Tak, że wynika z tego to, że jest taka naszą mieszanką tak naprawdę. Troszeczkę mojego męża troszeczkę mnie i tak jednoznacznie nie da się określić, do kogo jest podobna.
HappyTV.pl: Mówi pani, że ta pierwsza noc, Amelka wstaje o 6, a potem jak wstawała? Dawała państwu pospać czy nie?
Edyta Pazura: Nie. Średnia spania mojego dziecka w ciągu dnia to było 7 minut i ani minuty dłużej. Pamiętam jak byliśmy na szkole rodzenia to moja pani położna powiedziała: Nie martwcie się dziecko to jest taka pompa ssąco-tłocząca. Tylko je, śpi, wydali, nic się z tym się nie dzieje. Nieprawda! Nie wolno w to wierzyć. Moje dziecko spało bardzo mało. Noc przesypiała do godziny 2, potem był czas na karmienie. Wstawała o godzinie 6 i wcale nie spała. Po południu 2 razy, średnia od 5 do 15 minut. Przeważnie to było 7 minut.
HappyTV.pl: A jak się pani czuła. Chciała pani jak najszybciej zasnąć i odpocząć, czy jak najwięcej czasu poświecić dziecku?
Edyta Pazura: Nie. Macierzyństwo daje taką pewnego rodzaju siłę. Wcześniej byłam taka, można powiedzieć flegmatyczna. Szłam wcześnie spać, długo spałam, potrzebowałam dużo wypoczynku. Praktycznie tym byłam najbardziej przerażona. Mówiłam: jeju jak ja tak długo śpię, to jak to będzie jak ja będę miała dziecko? Okazuje się, że macierzyństwo daje taką siłę, taką moc, ta burza hormonów jak rodzimy dziecko jest też tak wielka, że spokojnie każda kobieta daje sobie radę, zmęczenia wcale nie widać.
HappyTV.pl: A jak zachowywał się pani mąż, kiedy dziecko już było na świecie. Szalał? Moja córka! Kolejna córka, królewna?
Edyta Pazura: Tak. Dumny tatuś. Czekał bardzo długo na kolejne dziecko i się doczekał w końcu. Tak że dumny, bardzo, bardzo dumny. Kocha, szaleje nad życie za nią.
HappyTV.pl:A k iedy dowiedzieli się pani rodzice. Od razu?
Edyta Pazura: Tak. Pierwszą osobą, do której zadzwoniłam był mój mąż żeby powiedzieć, że jestem w ciąży a potem moja mama zaraz.
HappyTV.pl: Czy to się często zdarza panu Cezaremu że pamięta wszystko łącznie z datą poznania, datą, kiedy powiedziała pani, że jest w ciąży?
Edyta Pazura: Tak. Pamięta.
HappyTV.pl: 7 listopada 2008.
Edyta Pazura: Tak. Dokładnie tak. To wtedy się dowiedziałam, że jestem w ciąży. Pamięta wszystkie daty doskonale. Nie zapomniał jeszcze o żadnych moich urodzinach, o żadnych imieninach, żadnej naszej rocznicy. Troszeczkę tego jest. Tak, że na razie jest wzorowym mężem.
HappyTV.pl: A córka, starsza córka pana Cezarego, podobno miała dowiedzieć się jak przyjedzie w specjalnych okolicznościach dowiedziała się z Internetu, że ma rodzeństwo prawda?
Edyta Pazura: Nie w specjalnych okolicznościach. Po prostu Cezary chciał jej powiedzieć twarzą w twarz w cztery oczy. Okazało się, że siła tej plotki, przekazu jest tak silna, że dowiedziała się z Internetu.
HappyTV.pl: I powiedziała, że bardzo, bardzo już kocha swoje rodzeństwo.
Edyta Pazura: Tak, dokładnie tak.
HappyTV.pl: A kiedy po raz pierwszy zobaczyła swoja siostrę?
Edyta Pazura: Chyba 2 dni po urodzeniu. Bardzo szybko.
HappyTV.pl: I jak zareagowała?
Edyta Pazura: Była w szoku. Takie maleństwo. Nie wiedziała jak się do tego zabrać. Pamiętam, że była taka sytuacja, że Cezary przebierał Amelkę i oczywiście była niespodzianka w środku, jak ja to ładnie mówię, wziął zawinął pieluszkę a Nastka wzięła a Czarek pyta: Co ty się nie brzydzisz? A ona mówi: Nie, przecież to moja siostra. Bardzo fajny mają kontakt aczkolwiek są zupełnie, zupełnie inne, dlatego, że córka Cezarego nie jest podobna do niego, więc są zupełnie jak ogień i woda.
HappyTV.pl: A co z tych pierwszych chwil Pani dziecka Pani najbardziej pamięta, pierwszy kaszel?
Edyta Pazura: Pierwszy kaszel. Tak, tak. To było dosyć ciężkie, bo takie maleństwo nie umie sobie poradzić. Zatkany nos, katar. Pamiętam, że 2 noce przespałam w pozycji siedzącej, bo ona mogła tylko spać w pozycji pionowej. Przytuliłam ją do siebie i całą noc spałam na siedząco. Znaczy spała. Trudno to nazwać snem. Czuwałam. Nie docenia się zdrowego dziecka, póki nie przyjdzie moment, kiedy coś nie dzieje się złego.
HappyTV.pl: A czy był taki moment, że któraś z tych pierwszych rzeczy panią najbardziej zadziwiła? Powiedziała pani z dumą: Moja córka!
Edyta Pazura: Ona mnie zadziwia codziennie, tak naprawdę. Nowe rzeczy poznaje, uczy się bardzo szybko. Chyba wtedy, kiedy powiedziała mama to było to dla mnie zadziwiające. Uderzenie w serce. Mówię: O kurcze.
HappyTV.pl: Ale najpierw powiedziała tata?
Edyta Pazura: Nie. Najpierw powiedziała mama.
HappyTV.pl: A co na to pan Cezary. Nie był zazdrosny? Bo z tego, co wiem z rozmów z mamami to najpierw mówi się tata.
Edyta Pazura: Tak. Podobno to łatwiej powiedzieć dziecku aczkolwiek ja moje dziecko troszeczkę szkoliłam, inwigilowałam jak męża nie było. Faktycznie pierwsze powiedziała mama. Mój mąż wchodzi: Powiedz tata! Mama. Powiedz tata! Mama. Nie umie do dnia dzisiejszego. Umie mama i dać. To są dwa słowa, którymi się posługuje.
HappyTV.pl: Rozmawiałyśmy o tej kobiecości w czasie ciąży, a ta kobiecość po urodzeniu dziecka. Jak sobie pani radziła?
Edyta Pazura: Faktycznie tu się coś dzieje. Pamiętajmy, że po porodzie dosięga nas kryzys. Tak zwana depresja poporodowa. To jest za mocno nazwane. Ja myślę, że to taka mała depresyjka. Dopada każdą kobietę. Staje się przed lustrem: o Jezu, jaki ja mam obwisły brzuch, wszystko jest jakieś nie takie. Nie wchodzę w moje ciuchy sprzed ciąży, te z ciąży są za duże. Dziwnie jest i faktycznie to trudny okres, ale to z tydzień, dwa tygodnie. Ja akurat nie miałam problemu. Bardzo szybko wróciłam do swojej formy tak, że nawet już o tym zapomniałam.
HappyTV.pl: A co wtedy najbardziej pani pomogło. Porady innych mam, że na pewno będzie dobrze musisz tylko przetrzymać?
Edyta Pazura: Moja położna była dla mnie takim oparciem. Przyjeżdżała, co jakiś czas oglądać Amelkę, oglądać też mnie jak się czuję i ona dawała mi takie wsparcie. Naprawdę. Bardzo fajna kobieta.
HappyTV.pl: Zaraz po urodzeniu dziecka, powiedziała pani, że kierowała się intuicją. A czy był taki moment, kiedy było pani bardzo ciężko, nie potrafiła sobie pani z daną sytuacją poradzić. Dzwoniła pani do mamy?
Edyta Pazura: Intuicja, instynkt, kiedy dziecko jest chore, jest duży problem i działamy też intuicyjnie, ale boimy się tej intuicji zawierzyć tak naprawdę i sięgamy po rady innych. Ja na szczęście miałam brata, któremu dwa miesiące wcześniej urodziła się córeczka i do niego dzwoniłam, pytałam się. Był taki moment, kiedy Amelka wymiotowała i faktycznie ja nie wiedziałam, co się dzieje, bo wówczas, kiedy ma zatrucie po prostu leje się przez ręce. To był straszny moment dla mnie. Dzwoniłam do niego i on mi bardzo pomógł. Rada starszych ludzi, starszych braci, bratowych w moim przypadku naprawdę wyszła na plus.
HappyTV.pl: To już rok pani macierzyństwa. Najpiękniejsza i najcięższa chwila.
Edyta Pazura: Najpiękniejsza: słowo mama wypowiedziane przez moja córkę, z której jestem bardzo dumna. Najtrudniejsze choroba. To chyba dla każdej matki.
HappyTV.pl: A jak rozpieszczacie swoja córkę?
Edyta Pazura: Nie kupujemy jej zabawek. To na pewno. Nie mamy takiego zwyczaju rozpieszczać jej materialnie. Jak ją rozpieszczamy? Po prostu ją przytulamy do siebie. Jak jesteśmy gdzieś tam na sofie u nas w domu to może sobie poskakać, porozrabiać, poczochrać za włosy. To jest takie właśnie rozpieszczanie.
HappyTV.pl: A czy pani, jako kobieta nie miała nigdy takiego momentu: Nie no nie dam rady, to macierzyństwo jest jednak za trudne.
Edyta Pazura: Ja jestem za bardzo zawzięta żeby powiedzieć, że nie dam rady. Za bardzo ambitna. Nie, nie miałam takiego momentu. Tak jak mówię to też wychowanie z dziećmi dało mi dużą siłę. Mam też starszych braci, którzy mają po 2, 3 dzieci, którymi ja się musiałam opiekować, jako najmłodsza siostra i faktycznie dużo już zaobserwowałam w swoim życiu, co przeniosłam na swoje.
HappyTV.pl: Są tacy rodzice, jak już dziecko się urodzi już wiedzą, będzie grała na pianinie, będzie tańczyła w najlepszym zespole, będzie najpiękniej śpiewała. Państwo też już mają wyznaczone cele swojej córki?
Edyta Pazura: Nie. My żyjemy z dnia na dzień. Na razie nie planujemy jej przyszłości. Będzie robiła, co będzie chciała, na co ma ochotę, oczywiście w pewnych granicach. Uważam, że nie wolno stawiać dziecku jakiś barier, że ma robić to i tylko to, koniec i kropka. Nie my nie jesteśmy tacy.
HappyTV.pl: Czy są takie rzeczy, których chcielibyście córkę nauczyć? Wartości, które szczególnie chcielibyście jej wpoić.
Edyta Pazura: My jesteśmy oboje bardzo wierzącymi osobami tak, że na pewno będziemy przekazywać naszej córce wiarę, miłość, szacunek. To są takie podstawy życia w społeczeństwie, obcowania z ludźmi. To pomoże potem w życiu.
HappyTV.pl: A kiedy patrzy pani na swoja córkę to oprócz tego, że nie wiadomo, co będzie robiła, bo będzie miała swoje marzenia i swoje cele to jak pani myśli, jaka ona będzie, podobna do Pani czy do Pani męża, czy będzie taką wybuchową mieszanką?
Edyta Pazura: Na razie jest straszną rozrabiaką. Tak że mam nadzieję, że z tego wyrośnie, bo daje nam popalić nieźle. Nie zastanawiałam się nad tym. Patrzę na nią i bardziej zatrzymuje chwile, które są. Nie zastanawiam się nad tym, co będzie za rok, za dwa, za trzy.
HappyTV.pl: Co zmieniło w Pani macierzyństwo. Czego dziecko Panią nauczyło?
Edyta Pazura: Cierpliwości. Macierzyństwo zawsze uczy cierpliwości. Pokory, bo ta choroba dziecka, która nadchodzi uczy nas, że nie nad wszystkim jesteśmy w stanie zapanować. Tutaj film, reżyseruje, produkuje, pan życia i śmierci a okazuje się, że jest takie stop. Dziecko jest chore i nie potrafimy nic zrobić. Rozkładamy ręce. Tylko lekarstwa i tylko nasza obecność, wspieranie, jest w tym momencie najważniejsze. Wydaje mi się, że te 2 rzeczy najbardziej. Pokora i cierpliwość.
HappyTV.pl: Poza macierzyństwem zmieniła się w Pani życiu jeszcze jedna rzecz. Ma pani kolejne wyzwania zawodowe. Tak? Czym się Pani teraz zajmuje?
Edyta Pazura: Może zacznę od tego, ze skończyłam pierwszy etap studiów, to było dla mnie najważniejsze i bardzo się z tego cieszę. Chcę kontynuować dalej studia magisterskie. Pomagam mężowi przy projekcie i to jest dobre słowo. Nie pracuję, pomagam. Dlatego że myślałam, że będę mogła więcej przy tym projekcie zdziałać i zrobić. Okazuje się, że nie. Macierzyństwo, studia w Krakowie, czyli dosyć daleko, film w Łodzi, jeszcze dalej od Krakowa. Dało się we znaki i okazuje się, że nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego. Powiem tak. Zajmowałam się tym jak mogłam. Teraz jest kolejny projekt. Dopinam budżet i mam nadzieję, że będę mogła bardziej zadziałać.
HappyTV.pl: Pochwalmy się. Na co i kiedy zapraszamy do kin?
Edyta Pazura: Zapraszamy na film „Weekend" premiera 7 stycznia 2011roku. Film akcji.
HappyTV.pl: Jest Pani szczęśliwą kobietą?
Edyta Pazura: Bardzo.
HappyTV.pl: Dziękuje serdecznie. Było mi bardzo milo. Moim gościem była Edyta Pazura.
Wywiad przeprowadziła Paulina Drażba w sierpniu 2010 roku.
Skomentuj ten artykuł
Wyraź swoją opinię na ten tego artykułu.
Wasze komentarze (1)
hłeeeData dodania: 2012-02-13 13:24:21
matko i córko, jakim językiem się ta pani posługuje ...